Hufiec ZHP Ziemi Sanockiej

Harcerstwo to przede wszystkim… przygody! Przykładem takich przygód był wyjazd harcerzy starszych i wędrowników z 19 Wodnej Drużyny Harcerskiej, który odbył się w dniach 24-25.02.2024. W trakcie pracy harcerskiej nasi instruktorzy tworzą dla osób zrzeszonych w ZHP okazję do stawiania sobie wyzwań, pokonywania słabości, budowania odpowiedzialności za grupę i za siebie. Natura jak nic innego wspiera nas w tym zadaniu – i tak właśnie było w tym przypadku! Zapoznajcie się z relacją z wyjazdu, pisaną przez jego uczestników:

W weekend 24-25.02 harcerze starsi i wędrownicy z 19WDH brali udział w pierwszym w historii drużyny zimowym rajdzie.

W sobotni poranek wyruszyliśmy z Przełęczy Wyżniańskiej na Połoninę Caryńską. Trudności zaczęły się już w połowie drogi, trafiliśmy na lód. Harcerze z raczkami pomagali więc wejść wyżej tym, którzy ich nie mieli. Na samej połoninie wiało dość mocno, także nie obyło się bez kilku wywrotek. Najlepsza zabawa odbyła się schodząc, a właściwie zjeżdżając z jednego ze szczytów Caryńskiej (chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego). Po przejściu do schroniska odpoczęliśmy chwilę i zjedliśmy obiad.

Po posiłku pan Piotr Zelny, nasz przewodnik i tata jednego z wodniaków, opowiedział nam historię nieistniejącej już wsi Caryńskie, w której byliśmy i przedstawił nam zadanie: odszukać kilka pozostałości domów i zidentyfikować ich mieszkańców. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy już wszystkie pozostałości. Wtedy na ruinach jednego z domów, po krótkiej gawędzie druha drużynowego o nienawiści, która zniszczyła wszystko co niegdyś było w tamtym miejscu, druh Oskar Głąb złożył Przyrzecznie Harcerskie. Po powrocie do schroniska rozmawialiśmy o nowej drużynie, którą będziemy tworzyć: jaka ma ona być i kto powinien zostać jej patronem. Tak rozmawialiśmy, oczywiście nie tylko o tym, i śpiewaliśmy aż do nocy.

Następnego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę. Dotarliśmy do ruin cerkwi i odnaleźliśmy prawdopodobną lokalizację karczmy. Po dalszej, kilkugodzinnej wędrówce byliśmy już u podnóża Dwernik-Kamienia. Po szybkim wejściu i zejściu ze szczytu zawiązaliśmy krąg we wiacie i wszyscy wróciliśmy do domów.

A co nam zostało z tego rajdu? Na pewno braterstwo. Wcześniej oczywiście też było, ale teraz jest go chyba więcej, było to wyraźnie czuć już w pierwszym dniu. Trudy wędrowania bardzo nas do siebie zbliżyły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *